A co, gdyby wszystko było, z miłości?

Czasami ślepej,
czasami trudnej,
ale z miłości.

Ten alkohol, to miłość do ojca, do którego nie było dostępu. Ta niespełniona, zamieniona na tęsknotę, zalewa się więc procentami, krzycząc: „tato, proszę… pozwól mi do siebie”

To poronienie, to miłość do mamy, do babci, które także straciły. „Ja tak jak Wy…rozumiejąc ten ból, rozumiem i Was” – wszystko, za cenę przynależności do grona kobiet w rodzinie.

Utrata firmy i bankructwo, to miłość do brata, który miał się narodzić.
Nie udało mu się.
Ale nikt o nim nie pamięta.
Nikt nie wspomni nawet słowem…
Nikt świeczki nie zapali…
Więc serce – to kochające ponad wszystko serce, wraca i przypomina:
„Skoro Tobie bracie nie było wolno do pierwszego sukcesu, którym jest życie – ja także odmówię sobie osiągania.”

Ten gniew na mężczyzn, to z miłości do prababci. Prababci, która zakochana była w jednym, ale wyjść trzeba było za innego. A jak już za niego wyszła, okazało się, że ta przysięga smakuje gorzko… wódką i sińcami.
Ale to nie czas na rewolucje.
To nie czas na rozwody i granice.
„Ja za Was – drogie kobiety. I wszystko to, czego Wy nie wykrzyczałyście wtedy, ja wykrzyczę w swojej relacji, dziś.”

Ten brutalny seks, w którym sama nawet siebie nie poznajesz, to z miłości do babci… która zgwałcona została na wojnie.
„Będziesz moją szmatą” – mówił żołnierz, zaciskając pięć palców wokół szyi.
To zdanie wyszeptane dziś do ucha, podnieca. Łączy w sobie wstyd i niepokój.
A po brutalnym połączeniu ciał, zostajesz… jakby pusta…
„Babciu, rozumiem Cię dobrze.”

Miłość.
Ślepa.
Bolesna.
Ciężka.
Taka bywa.
Bo takie historie za nami.
I przerwać, te trudne zapisy, możemy TYLKO wtedy, kiedy na ten jej trud popatrzymy.
Jak było tam.
O kim moje serce przypomina, do dziś?
Za kim tęskni?

My wszystko robimy z miłości.
Dla niej, jesteśmy w stanie umrzeć…
chorować…
tracić…
zdradzać…
porzucać…

Znam to sobą.
Bo i ja mogłam umrzeć.
Tak jak i umarła córka mojej babci.
U niej się dopełniło. U mnie brakowało minut.
Przeżyłam.
Dzięki pracy.
Dzięki zmianie skryptu…

Więc nie patrz na swoje życie jako na pasmo nieszczęść, ale jako na SZANSĘ. Masz wyjątkową okazję, by domknąć to co nie zostało domknięte wcześniej, by dalej, móc – INACZEJ.

Pogarda w parze

Jest jednym z najtrudniejszych ruchów w miłości.
Rozwiązuje więź.
Odsuwa, pozostawiając pomiędzy stronami mrożący przeciąg.
Bo kiedy padnie zbyt dużo słów, serce zamyka się bezpowrotnie.

Jaka kobieta pozwoli sobie na pogardę wobec swojego mężczyzny?
• Taka, która jest przeciążona.
• Taka, która dźwiga za męskie.
• Taka, która nie czuje, że może odpuścić, by otoczona spokojem i stabilnością płynącą od partnera, pozwolić sobie na lekkość kobiecego.
• Taka, która ze swoim kobiecym kontaktu nie ma wcale.
• Taka, która nie dotarła wnętrzem do ojca – i niesie tą pogardę, często za mamę, patrząc na mężczyzn jej oczami… czując jej emocje.
• A dalej i ta, która tkwi w ślepej lojalności. Bo jeżeli mężczyzny nie było dla jej mamy, dla jej babci, brak szacunku i lekceważący ton będą wylewać się, by przypomnieć o tym, co niepoukładane („ja taka jak Ty – mamo / babciu”).

Jaki mężczyzna pozwoli sobie na pogardę wobec swojej kobiety?
• Taki, który pozostał pod strefą wpływów matki – tam dla niego za trudno i bez dostępu do męskiego.
• Taki, któremu daleko było do ojca i nie zrehabilitował tego braku.
• Taki, który w sercu niesie obraz spaczonej męskości: wściekłej, przemocowej, albo zamrożonej i niedostępnej.
• Taki, który w związku jest notorycznie kastrowany, przez: „Zostaw, ja to zrobię.”„Wiesz jak to załatwić?” „Nie dotykaj, bo zepsujesz.” „Siadaj, ty nic nie potrafisz”.„Jak to układasz / sprzątasz ?!”

Kobieta nie pozwoli sobie na pogardę wobec mężczyzny za którym symbolicznie stoi ojciec.
Nie pozwoli sobie na pogardę wobec tego, który jest jej MĘŻCZYZNĄ – nie synem, czy ojcem.

Mężczyzna nie pozwoli sobie na pogardę wobec kobiety za którą symbolicznie stoi matka.
Nie pozwoli sobie na pogardę wobec tej, która jest mu KOBIETĄ – nie córką, czy matką.

•••••

Zamknij oczy.
Weź głęboki wdech.
I sprawdź sama… sam.
Postaw swojego partnera, a za nim jego ojca. Który stoi dla Twojego mężczyzny jako wsparcie.
Zobacz, czy teraz to zdanie –
zdanie, którym zawsze probujesz ukłuć –
czy wciąż tak samo łatwo je wypowiedzieć?
A może coś się zmienia?
Ten sam schemat ćwiczenia możecie oczywiście powtórzyć z partnerką i jej mamą.
Wzgardzisz tak swoją kobietą teraz?
Przy jej matce, stojącej obok?

No właśnie…