sie 08

Kobiety bez mamy

Nieobecna z różnych przyczyn mama, zostawia w nas, kobietach, wyrwę wielkości meteorytu. To wyrwa o potężnej wadze, bo zagląda aż do zgodności naszego istnienia. 

O tym, że to mama jest symbolicznie pierwszą, która otwiera na nas ciało i serce, pisałam już niejeden raz. 

Więc kiedy tej pierwszej kobiety brakuje, mała dziewczynka zostaje bez tożsamości przynależenia do świata i do tego, co kobiece. 
Bo kobieta swoją tożsamość może odbić jedynie w oczach innej kobiety. Jeśli więc mamy nie ma – wyjechała, zostawiła, odeszła – tym lustrem dla małej, mogą stać się inne kobiety: babcia, ciocia, przyjaciółka rodziny.
I jeśli one otwierają dziewczynkę na to co w kobiecości piękne i lekkie – mają szanse ukształtować w niej jakości, budujące trwały most między nią, a szeroko pojętym: KOBIECYM. 

Taki świat, w którym kobiety wcześniejszych pokoleń, przychodzą jako budulec dla zostawionej przez mamę, jest piękną opowieścią, która niestety nie przytrafia się często… 

… bo babcia w swoich ciężarach: patrząca gdzieś daleko za nienarodzonym dzieckiem, za zmarłym mężem, rodzicami…
…bo ciocia sama w gniewie, od trzech lat walcząca ze zdrowiem… 
… a ta przyjaciółka rodziny? Żeby w ogóle o kobiecości porozmawiać, musiałaby dać sobie odpocząć.
Ale ponieważ jej samej było do mamy daleko, prędzej zarobi się na smierć, niż pozwoli sobie wytchnąć. 

Co więc dzieje się dalej?
Kiedy kobieta sercem nie dociera w ramiona żadnej innej?
Wypisuje się z tej zasranej kobiecości…

A przecież oprócz mamy, przy której zapisało się głębokie wierzenie: „nie zasługuje na miłość”, w tym wszystkim jest jeszcze tata… 

Może to tata, który jest sam. 
A może taki, który znalazł nową miłość. 
Może to tata, który utknął w złości na mamę. 
A może taki, który już kobiety przekreślił raz na zawsze. 
Może taki, który nie przeżył tej straty i rozstania – a teraz z zamkniętym sercem próbuje stworzyć szybko, nową rodzine. 
A może to taki tata, który córkę postawił na miejscu mamy…

I tak każda historia przyniesie inne dynamiki… 

Bo jeśli tata, topi się w złości na mamę (która odeszła, zdradziła, zostawiła): córka stanie się dla niego rodzajem hologramu przypominającego, raz za razem, o „nielojalnej oszustce”. Za cenę przynależności, młoda, będzie więc zmuszona przedzielić się na pół – a tą połówkę z mamy, bez chwili namysłu, wyrzuci do kosza, z dopiskiem:
„ta część mnie była z nielojalnej oszustki”. 
Z odrąbaną połową siebie, taka kobieta będzie kaleką w każdej jednej tworzonej przez siebie relacji – szczególnie w partnerstwie. 
Na co tu patrzymy? Na relacje, w których będziemy się za wczasu odsuwać, w których będziemy czuć się pozostawiane…
w których mimo, zdawałoby się, wielkich chęci – tej bliskości nie będzie, albo będzie, ale tylko na moment wskazując ruch zachłyśnięcia i porzucenia. 
Patrzymy tu również na zamrożoną seksualność (bo ta, żeby kwitnąć, musi iść od tego co żeńskie) i braki orgazmów (bo orgazm idzie z zaufania i przynależności, a ta może manifestować tylko wtedy kiedy przynależymy do CAŁOŚCI RODZICÓW: „mama i tata w nas”) 

A kiedy tata, na puste miejsce po mamie, stawia córkę? Społeczeństwo powiedziałoby, że otwiera drzwi do wspaniałej przyjaźni między ojcem, a córą. 
„My przeciw całemu światu”
„Przez życie w sztamie! Nie potrzebujemy nikogo innego”… 
Tak słodko na długo być jednak nie może, bo jeśli tata stawia córkę jako symboliczną partnerkę, taka córeczka tatusia, do swojego związku nie wyjdzie wcale. 
Albo wyjdzie – a tata nie będzie lubił żadnego kandydata…
Albo wyjdzie… do syneczka mamusi. 
Bo tam miejsca partnerskiego, dla wzrastającej w relacji WZAJEMNOŚCI, nie będzie. 

Kobieta systemowo, może rosnąć tylko wtedy, kiedy przechodząc raz za razem, spod wpływów mamy do taty – zostanie przy tym co od mamy. 
Przy tym co od kobiet. 
To tam znajdzie bliskość i intymność…
Umiejętność bezwysiłkowego dbania o siebie i swoje ciało.
To tam znajdzie soczyste i spokojne zaufanie do mężczyzny…
I dopiero, przy takim źródle kobieta nauczy się dawać i brać. 
Gdzieś pomiędzy harmonią serca a pożądaniem. 
Nie interesownym, ale w intencji przyciągania. 
W tym co możemy: RAZEM. 

Ta, której do mamy było daleko…
Będzie znajdować mężczyzn, których nie ma wcale – odtwarzając w ten sposób traumę pierwotnego porzucenia przez mamę…
Będzie znajdować mężczyzn słabych, nieobecnych… 
Takich, którzy będą wydawać się nadzieją o bliskości, albo takich, których swoim wypracowanym od lat przy tacie męskim,  będzie mogła gnębić … trafiając na tych, którzy sami nigdy przy swoim ojcu nie stanęli. 
To też kobiety, które na kobiecość jako taką, będą wściekłe. 
Bo ta kobiecość będzie zawsze przypomnieniem o porzuceniu i słabości. 
O kłamstwie i odrzuceniu…

Nigdy nie jesteś sama. 
Do relacji ze sobą, 
a potem ze światem, 
wychodzisz z mamą i tatą w sercu. 
Z ich historiami i opowieściami. 
Z rodowymi melodiami, które nie zostały jeszcze zobaczone i uhonorowane. 
Wszystko to, co przychodzi – przychodzi  w złożoności właściwej Twojemu systemowi. 
Dając Ci szanse na przejście przez to, przez co inni, z różnych powodów, przejść wcześniej nie mogli lub nie chcieli. 

Dorosłe kobiece jest i czeka. 
Na Twoją gotowość. 

Marianna Gierszewska

About The Author