sie 15

Uszanowanie domyka

Ciało. 
Wraca. 
Puka.
Przypomina. 
O tych, na których nie chcemy patrzeć. 
O tych, o których nie chcemy myśleć. 
O tych, z którymi było ciężko… 
Ciężko było być…
Albo ciężko było się pożegnać…

Siadają przede mną kobiety w utknięciach. Czasami chodzi o finanse, czasami o związek, o pracę, zdrowie. 
Podają datę, rok, kiedy to wszystko zaczęło się sypać. 

Na czyją to pamiątkę? 
Na czyją cześć?  

Czego i komu, Twoja chora tarczyca nie zdążyła powiedzieć? 

Kogo nie było dane dokochać, że dziś musi boleć serce? 

Jakich łez nie wypłakała woda zatrzymana w organizmie? 

A te wracające stany zapalne… do kogo nie udało się ZAPALIĆ złością właściwą dla danych sytuacji? 

Co i za kogo dźwiga bolący kręgosłup? 

Gdzie w rodzinie był alkohol, o którym przypomina nawracające zapalenie pęcherza? 

Wszystko to, co nieprzeżyte, zostaje. 
Niczym niezamiecione jesienią liście na drodze, zaczyna wilgotnieć i gnić, przynosząc nam szansę, by pochylić się wreszcie nad tą niewygodą. 

My chcemy zapominać. 

„Patrzmy w przód” – podpowiadają nagłówki popularnych magazynów. 

To zapominaj… 
I przyglądaj się jak Twoje serce, ciało…
A czasem serce lub ciało Twojego dziecka…
partnera…
Robi wszystko, żebyś sobie jednak przypomniała…
O tym braku pożegnania. 
Lub o pożegnaniu zbyt krótkim – niewłaściwie nikłym dla wielkości straty. 

Pożegnać się trzeba z dzieciństwem i obrazem o rodzicach idealnych; 
Pożegnać się trzeba z obrazami perfekcyjnego związku, w którym ktoś stanąłby naprzeciwko Ciebie z miłością zgodną mamie lub tacie… 
Pożegnać się trzeba z nienarodzonymi, straconymi, poronionymi dziećmi…
Z partnerami, z którymi z tak wielu różnych przyczyn, nie było dane RAZEM. 
Pożegnać się trzeba z bliskimi, 
Czasami z przyjaciółmi, 
Z pracą, 
Z oczekiwaniami. 

I przed tym pożegnaniem ucieczki nie ma. 
Choć, kiedy wydarza się to co trudne, 
często chcemy odłożyć to na później… 

„Potem się tym zajmę. Dziś nie ma czasu.”

Pożegnanie daje szansę. 
Na uzdrowienie i domknięcie. 
Tych pożegnań do których nie stanęłaś, już nikt za Ciebie dźwigać nie będzie musiał. 

Bo już na nie popatrzyłaś. 
One już mają swoje miejsce. 
Nie muszą bezdomne obijać się od drzwi do drzwi. 
Przynależą. 

To takie paradoksy życia – 

Żeby wyjść z utknięcia, trzeba spojrzeć na to, dlaczego serce nie chce iść dalej…

Żeby żyć, czasami trzeba oswoić myśl o tym, że takie a nie inne życie dobiegło właśnie końca…

Żeby wiedzieć, trzeba spojrzeć na bezsilność niewiedzy…

Żeby iść do mocy serca, do odwagi, trzeba pozwolić sobie stanąć nago przed wszystkimi wstydami, które niesie Twoja dusza…

Zgoda na to, jakie coś jest i o czym mówi,
Pozwala zobaczyć życie większym. 

W zgodzie i szacunku. 

Marianna Gierszewska

Czekam na Ciebie:

About The Author