sie 01

Zgoda duszy kobiety

Z czym byś została, gdybyś wypuściła z rąk zaplanowany projekt siebie, jako kobiety? 
Z czym zostałoby Twoje serce, gdybyś na życie przestała patrzeć jak na wyścig wydolności? 

Od poniedziałku do środy, porwana przez kulturę produktywności, stajesz się metaliczną #bossbitch…
Od czwartku do soboty prowadzi Cię ruch #mumlife, za którym w niedziele goni #selfacare, bo przeczytałaś, że odpoczynek jest przecież równie ważny…
To ten odpoczynek przyniesie Ci żyzną glebę na przyszły tydzień. 
Bo należąc do sfory #womenpower dajesz radę bez gadania, bez dyskusji – za to też warto się poklepać po ramieniu…

Kobiece, w ZEWNĘTRZNIE zbudowanych, sztywnych strukturach, usycha. 
Bo przestaje reagować na NURT… tak wyjątkowy, właściwy i ważny dla każdej z nas. 

Dorosłe kobiece z radością przyzwala na delikatnie muskający, letni wiatr, który ujmuję pasję serca w najodpowiedniejszą dla Ciebie stronę. 

Współbrzmiąc z tym, co w danej chwili żyje w Tobie, nie musi słuchać społecznych instrukcji i przyzwoleń, o rolach które są dla Ciebie ważne. 

Instynkt zintegrowanego kobiecego, czuje sercem, kreuje seksualnością, daje namiętnością i chęcią bycia – nie twardym rozumem. Bo ten zawodzi: wylicza i ocenia, syberyjskim chłodem zagłuszając tlące się żądze serca. 

…Przestań się więc dziwić, że kiedy Twoją duszę porywa kreacja, przychodzi w towarzystwie uskrzydlającej energii seksualnej, która pragnie zasilić jakości Twoich pomysłów. 
Nie walcz z inspiracją płynącą z pasa miednicy – matki naszej kobiecej kreatywności. Wtedy może i sercu uda się podmienić bezwzględną szefową, sukę (#bossbitch) – na coś łagodniejszego, ale przychodzącego z mocą właściwą, tylko Twojemu dorosłemu kobiecemu. 

…Przestań się dziwić, że kiedy magazynujesz gałązki, skupiona na budowaniu gniazda, pochwyci Cię pasja troski o bliskich i o przestrzeń. Przestań się oceniać, odkrywając, że nad garnkiem z zupą odnajdujesz tyle samo namiętności, ile podczas miłości z mężem … w spoconych oddechach upalnej nocy. 

Wtedy na widok internetowych podsumowań: „matka polka”, zaśmiejesz się głośno…
Tak jak sroga zima śmieje się w twarz tym, którzy każdego dnia uparcie mówią: „chciałabym już lato”… tak jak letnia duchota kpi z tych, którzy błagają o chwilę przymrozku… Bo nie rozumieją, że i lato i zima, przychodzi w najwłaściwszym czasie – z właściwych powodów. 

…W trudzie sytuacji i codziennych wyborów odkryjesz wreszcie, że nie musisz już kurczowo trzymać się znanych Ci ciężarów. Nie siłą barków udowodnisz swoją #womenpower … 
Będziesz wiedziała, że w swojej mocy stoisz wtedy, kiedy przyzwalasz na nurty i oddechy życia, nie zaś wtedy kiedy stoisz w udowadnianiu, że podołasz, że UPOR-asz się… trwając, uporem.

Wtedy #selfcare nie będzie czekało do niedzieli. Ono wplecie się w Twoje kobiece bezwysiłkowo, tak jak bezwysiłkowo plecie się warkocz, czy wianek… 

Bo kiedy pochwyci Cię dorosłe kobiece, nie zdziwi Cię, że nie będziesz już musiała outsource’ingować swojej wartości i ceny. Ona wykuje się w sercu, jako ta prawdziwa. Ważna. Trwała.  

Spójrz na obraz swojego kobiecego. 
Jakie jest? 
Płynie w lekkości nurtów dopasowanych do Ciebie… czy w ciasnych, zewnętrznych stelażach rutyn i reżimów? 

Kiedy sercem dotrzesz w ramiona taty, staniesz przy porządku i strukturach. Zaczną żyć W TOBIE zintegrowane
(nie zaś ZEWNĘTRZNIE konstruowane) – przychodząc z przeszywającą mocą serca. 

Kobiety, którym daleko do jakości symbolu taty, często zostają na życie zalane falą niekończących się leków i emocji. 
Oceny, strach przed krytyką, przytłaczające wstydy, zapętlające się myśli, które swoją intensywnością, z czasem zaczynają podduszać … 
W tym zbyt dużym, niezharmonizowanym ciężarze kobiecych emocji, na ratunek lecą struktury. 
Jednak nie te zbudowane w środku – bez przyjęcia taty, zostajemy zależne jedynie od rusztowań zewnętrznych. 

Wtedy przychodzi  kontrola, usystematyzowania i szablony tworzone: 
reżimem pracy, diety, ćwiczeń, planu dnia, aktywności, czy nawet wakacji. 

Rozpoznajesz to? 
Poczuj czy to takie dla Ciebie jest? 
Czy tych emocji było już tak dużo, były już tak wytrącające, że jedyną opcją ratunku było chwycić wszystko za kołnierz. 
W porządek.
W szereg. 

Poczuj jak to w Tobie pracuje? 
I jak to kobiece może w tym oddychać? 
… czy w tych kołnierzach… nie bywa czasem zbyt ciasno? 

Marianna Gierszewska

About The Author

Leave a reply