sie 22

Żuczek gnojarek

Wszystko w przyrodzie opiera się na reakcjach i wzajemnych zależnościach.

Końskie odchody mogą stać się obietnicą ciepła i pokarmu dla żuka gnojowego.
Bo stanowisko jest kwestią potrzeby i perspektywy.

A z tą kupą dalej co…?
Wszystko jedno, byleby była.
Chrząszczom jest tak naprawdę zupełnie obojętne dokąd pójdą.
Przeprowadzony przez naukowców z Johannesburga eksperyment opisywał jasno tylko jedną zasadę żuków: iść przed siebie.

…Więc kiedy Ty do związku stajesz z roli matki,
On wejdzie w rolę syna.

Tak jak kiedy przed żuczkiem, postawisz kulę odchodów, błota i gliny – bez zastanowienia będzie ją toczył.

To są kuszące opcje w przyrodzie.
I to jest również nieomylność tej przyrody.
Bo jeśli tak się nawzajem dla siebie potrzebujecie,
tacy się dla siebie BĘDZIECIE MUSIELI stawić.

„Mój były mąż siedział przed telewizorem, nic nie robił, miał mnie w głębokim poważaniu, a teraz, w kolejnym małżeństwie taki zakochany, zaangażowany, ciepły. Inny człowiek…”

Nie „inny człowiek”.
Tylko Z INNYM człowiekiem.

Ten sam mężczyzna – „kanapowiec z piwem”, przy kobiecie która nie zgodzi się, żeby za niego dźwigać – będzie musiał wyhodować jaja, albo patrzeć, jak marnieje kolejny związek.

Popatrz na te, które dzień za dniem toczą kule syfu, krzycząc głośno:
„faceci są beznadziejni…
do niczego,
niepotrzebni,
takie duże dzieci”…

W tych kobietach często gniew za mamę, która może nawet i z tatą pod jednym dachem mieszkała…
Ale to ona nosiła spodnie.
Wściekle ale stabilnie.

W tych kobietach często gniew za babcie…
Która może w trakcie wojny została sama,
A kiedy ten mąż wrócił – jeśli w ogóle wrócił..
Siedział na fotelu,
Tylko ciałem… bo duch został tam –
na froncie.
Więc to ona dźwignęła całość:
od gospodarstwa, aż po dzieci.
Przez zaciśnięte zęby sycząc: „nigdy więcej mężczyzn”.

A potem ta mała, która do taty dostępu nie miała,
Przyglądając się mamie –
wściekłej ALE PRZEPYCHAJĄCEJ TRUDY,
obiecywała sobie, że jej mężczyzna będzie na pewno lepszy –
ona się tak zrobić nie da!

I tak jak głowę oszukać możemy, tak serca i sumienia nie.
Z ruchu lojalności:
„Mamo, ja taka jak Ty”,
taka kobieta trafiała więc w ten sam obraz:
…DŹWIGANIA.

„Mamo, ja tak jak Ty w relacji będę niosła za dwoje”;
„Mamo, ja tak jak Ty, w relacjach będę zawodzić się na mężczyznach”;
„Mamo, ja tak jak Ty, będę w relacji samotna”…

Ten ruch za mamę, miesza się i z ruchem za tatą – do którego nie było wolno.
Bo mama na niego zła,
Bo wychowanie przejęła babcia z mamą,
Bo ten tata jakby nieobecny…

Więc ten mąż za ścianą – na głowę okropny i zły – pozwala sercu zbliżyć się do taty:
„Tato, tylko w takim: samotnym i smutnym małżeństwie czuje, że mam Cię choć trochę bliżej”…

I tak jak żuczek pcha swoją kulę,
bo taka to dla niego norma.

Tak Ty dźwigasz za to męskie,
bo taka to dla Ciebie norma.

A kiedy Ty dźwigasz –
Ten chłop – sam nieskontaktowany ze swoim męskim – rozsiądzie się wygodnie na kanapie…
Odsunie się…
Zdradzi…

A Ty będziesz tę kule toczyć, znajdując siłę do dalszego toczenia we wkurwie na męskie.
Tak jak wcześniej mama …
Babcia …
Prababcia …

„Mój partner jest skontaktowany z męskim a siedzi na kanapie”

Bzdura.

Bo jak mężczyzna stanie przy swoim ojcu;
kiedy dotrze w jego ramiona,
odbije w jego oczach swoją męską tożsamość –
Z przyjemnością wyjdzie do działania i ruchu.
To taki mężczyzna, który swojej kobiecie dźwigać nie pozwoli.

A gdyby jednak zobaczył, że trafił na taką strongmenkę, co to wszystko chce za niego, to albo postawiłby ją do pionu,
albo spakowałby manatki i pożegnał się szerokim uśmiechem.

Bo męskie w ścisku nie wytrzyma.
Nie pozwoli się wykluczać i umniejszać.
Nie pozwoli mówić o sobie „moje duże dziecko”,
Nie pozwoli się wychowywać, bo wie, że wychowanie już skończone.
Dzieciństwo skończone.
Nie będzie już cycka.
I tak jest najlepiej.

To takie męskie, które zna granice,
rozumie swoją ważność,
dotyka konkretem stabilności i mocy,
otacza opieką i widzeniem, to z czym kobiece przychodzi od siebie.

Partnerzy zawsze stają, jako równi.
Służąc sobie wzajemnie tak,
jak tego potrzebują.
Tym służeniem, wymieniają się szansą,
na domknięcie trudnych ruchów i dynamik.

Twój mężczyzna siedzi na kanapie Tobie w służbie…
Zostawia Cię z ciężarem, Tobie w służbie…
Oddala się także dla Ciebie…
Żebyś przestała wreszcie tę kulę pchać, byle do przodu.
Bo inne w rodzie tak musiały.

Ty na ich pamiątkę zrób piękniej.
Żeby i one, przez Ciebie, odkryły smak…
Lekkości.

Marianna Gierszewska

Czekam na Ciebie:

About The Author

Leave a reply