cze 16
Żałoba Miłości

Żałoba miłości

Ostatnia miłość: tak nazywam byłych partnerów i partnerki kobiet z którymi pracuję. Nie mówię ex, nie mówię były, była. Takie słowa kojarzą mi się z rodzajem odpadu, a miłość – nawet taka, która powiedziała ‘żegnaj’ – nigdy opadem nie jest. Przestać nim być, może jednak dopiero wtedy, kiedy ją zagoisz. 

Złamane serce, serce oszukane, porzucone, zostawione – potrzebuje czasu żałoby. 

Każdy związek, który nie skończył się w harmonii; każda relacja, wobec której miałaś inne nadzieje, zasługuje na domknięcie. Dając czas swoim emocjom, pomagasz swojej duszy. 

Stojąc naprzeciw żalu i żałoby, mamy zawsze dwa wybory: możemy się jej poddać, lub szybko znaleźć odpowiedni rozpraszacz. Musimy pamiętać jednak, że za rozproszeniem kryje się pewien paradoks: nieprzeżyta, stłumiona, porzucona żałoba, zawsze prędzej czy później wróci, a jej każdorazowy powrót będzie bolał bardziej i bardziej. Bo żałoby przeskoczyć nie możesz. Nie możesz jej oszukać. Jedyną, uwalniającą drogą zdrowienia, jest więc przez nią przejść. 

Żałoba boli. Jest drogą łez, wściekłości, bezsilności, smutku, zazdrości, gniewu. I niech taka będzie. 

Ten ból ma Ci wiele do zaoferowania. Przychodzi z prezentem doświadczenia, wdzięczności, odpuszczenia i ukojenia, ale dopiero, kiedy gotowa będziesz i Ty. 

Nie uciekaj w rozproszenia: pracę, używki, diety, ludzi. Nie uciekaj z jednego związku w drugi. Nie szukaj miłości na pocieszenie. Taką miłością nie szanujesz ani siebie, ani drugiej strony. Zalepiasz jedynie dziurę. Zakrywasz rękawkiem wciąż krwawiącą ranę. Nie dając sobie czasu na żałobę, nie dajesz sobie czasu na integrację wszystkich doświadczeń, z którymi przyszła do Ciebie ostatnia relacja. Co się w niej stało? Co poszło nie tak? Co i kiedy się rozluźniło? Daj sobie czas na płacz, wściekłość, pytania i odpowiedzi. Bez nich, lada moment wpadniesz w te same schematy – z jedną różnicą: nowy partner czy partnerka będą mieli nową twarz. 

Zmiana przychodzi dzięki pracy. Zmiana przychodzi, dzięki drodze, której postanawiasz się oddać. W zaufaniu i bezpieczeństwie. Nowe jakości w relacji nie przyjdą, jeśli pozostaniesz na tej samej drodze. Nie oczekuj innych rezultatów, wciąż podążając za tymi samymi wzorcami. Jeśli przejeżdżasz na czerwonym świetle, niezależnie od auta, jakim jedziesz: będziesz dostawać mandaty. Bo to nie auto musi się zmienić. Auto nie ma tu nic do rzeczy. Znaczenie ma Twój wybór ciągłego przejeżdżania na czerwonym świetle. Przyglądaj się więc swoim wzorcom i mechanizmom. Pozwól sobie czuć, dokładnie to, co czujesz. Tu i teraz. 

Żałoba nie jest negatywna. Łzy i złość nie są złe. Są piękne i dobre, bo kształtują w Tobie człowieczeństwo. 

Straty zawsze kształtują człowieczeństwo. 

Rozpoznaj prawdę swojej żałoby:

– co chciałaś, by poszło inaczej? 

– gdzie w ciele czujesz ten żal? 

– jak, w obliczu tej straty, masz się ze sobą? 

– teraz, kiedy tak wiele się zmieniło, czego boisz się najbardziej? 

– co chciałabyś powiedzieć swojej ostatniej miłości? 

– jak się czujesz?  

A kiedy przez tę żałobę przejdziesz – to może stać się za miesiąc, za trzy, za sześć … – wtedy, na miejsce trudu, pretensji i ciężaru, wleje się akceptacja i zrozumienie. Zrozumienie, że ta historia – historia tej miłości, już zawsze będzie Twoja. 

To opowieść relacji, którą na zawsze zachowasz w sercu – widząc wszystkie prezenty z którymi przyszła… Dostrzegając wszystkie wspaniałe i ważne dla Was chwile, uszanujesz, że to czym była, miało wartość. Ten wspólny czas: miesiąc, rok, dziesięć, trzydzieści lat – miały znaczenie. Wasze wspólne wyjazdy, głupawki, kryzysy, ekscytacje. Wspólne decyzje, namiętności, dokonania, dzieci, są siłą i istotą Waszego spotkania. 

Jeśli więc pytasz: „jak odpuścić przeszły związek?”, odpowiedź brzmi: przejściem żałoby. Dostrzeżeniem wszystkiego tego, co się wydarzyło i wszystkiego tego, co nie poszło według planu. Wybaczaj i odpuszczaj. Płacz i odpuszczaj. Zauważaj i odpuszczaj. 

Ten związek, to małżeństwo, ta relacja jest częścią Twojej drogi, częścią historii. Nie wycinaj jej, nie kasuj. 

Twoja ostatnia miłość, jakkolwiekby się nie skończyła, jakkolwiekby nie wyglądała, odegrała swoją rolę w Twojej opowieści. Była częścią Twojej ewolucji. 

Nie zaprzeczaj temu co było. Nie zbywaj tego zimnym „już mi nie zależy, mam go gdzieś”.

Nie biczuj się pretensjami „mogłam zareagować inaczej”. Zaakceptuj i odpuść. 

Wypłacz, wyzłość, wykrzycz. Podziękuj za ten czas i wszystko to, co zapisało się w słowach:
„Wy, Wasze, Wspólne”.  Bo takie to było. Wasze, wspólne, ważne. 

Na świat przyszłaś z obfitością bezwarunkowej, nieskończonej miłości. 
Tę miłość nosisz w sobie. 
Tę miłość przyniesie Ci świat. 

Po przeżytej żałobie, spójrz na swoje odbicie. Kim jesteś? Czego szukasz? 

Daj sobie przyzwolenie na to by znów pokochać. Z wdzięcznością odkryj, że Twoje serce zasługuje na zakwitanie, 
u boku.

Marianna Gierszewska

About The Author