lip 04
Prawda piękna

Prawda piękna

Może to jej urok, ale tylko w towarzystwie maskary. Boginią miłości, staje się dopiero przy ogolonych nogach. Pełna życia i blasku przychodzę z odpowiednim kremem. A to wszystko w przeświadczeniu, że jestem tego warta, bo przecież jestem godna bycia piękną …

Opakowuję się więc w modne ubrania, obkładam się najlepszej jakości kosmetykami, kleje rozmaite doczepki i dodatki, robię dobrze oświetloną fotę, a na nią nakładam filtr. Po co filtr? 

Bo pomimo wszystkich zabiegów, wciąż widać, że jestem tylko człowiekiem, a ja chcę być kimś więcej. Chcę być pięknem. 

Najsmutniejszy jest moment po. Kiedy zdjęcie już zrobione, a uśmiech z twarzy wymazany. 

To chwila, w której okazuję się, że atrakcyjność była tylko przebłyskiem, a Ty zostałaś z tym samym, gorzkim uczuciem prawdy. Uczuciem, że i tak jesteś niewarta. 

Ta historia zaczyna się w łazience – dziesięć, piętnaście, może dwadzieścia lat wcześniej. Zaczyna się przy mamie, która z obrzydzeniem łapie się za swój brzuch, ciągnąc fałdy skóry. Potem brutalnie zaciska udo, żeby zlokalizować ilości i miejsca cellulitu. Na koniec, jej ręce, niby złote nici, popychają linię włosów przy skroniach do tyłu, pokazując jak wyglądałaby jej lepsza rzeczywistość. Rzeczywistość, która na twarzy nie ma wypisane nic. Młoda dziewczynka graweruje w sercu, najważniejszą informację o sobie: „Ja też chcę być piękna”. 

Piękna, czyli jaka? Wolna? Świadoma? Ukochująca siebie? Prawdziwa? 

Nie. Piękna, czyli z marzeniem o życiu i byciu bez skaz. Wiecznie jednak niezadowolona i zawiedziona, bo nigdy jakoś nie dość… 

Od najmłodszych lat, łapiemy dokładny kontekst siebie i swojego ciała. Porównujemy, podpatrujemy, oceniamy i krytykujemy w ten sam sposób, jaki widzimy u naszych rodziców i w mediach. 

Wraz z trafieniem w nowe, szkolne środowisko, te wszystkie – zdawałoby się – niewinne kompleksy i niepewności, ugruntowują się i utwardzają w opinii grupy. 

Jesteśmy w grze: od tego momentu, aż do końca naszego życia, będziemy ścigać się z wyidealizowanym, wciąż zmieniającym się standardem piękna. 

Na poziomie gry, który proponuje dzisiejszy świat, gonisz więc za szczupłą twarzą, delikatnie zdefiniowaną linią żuchwy, małym nosem, dużymi ustami, gładką cerą, wieczną młodością, idealnie jędrnym ciałem, brakiem blizn i cellulitu. Gonisz za figurą klepsydry, płaskim brzuchem, pełnymi piersiami, biodrami i pośladkami. Witaj w aktualnie pożądanej definicji piękna. 

Kobiety kolektywnie wyszły ze swoich ciał, by wejść do głowy otoczenia. Staramy się rozczytywać myśli tłumu. Chcemy przejrzeć co o nas sądzą inni i jak mogłybyśmy się na podstawie tych osądów zmienić? Pragniemy być lepszym doświadczeniem. Doświadczeniem milszym, ładniejszym, gładszym, smuklejszym, cichszym, grzeczniejszym. Wierząc bezgranicznie, że określa nas zdanie drugiego, ładujemy się w ramy i stelaże, które krępują ruchy, cele, wizje, szczęście i marzenia. 

Czekamy na swoje określenie: ładna, brzydka, duża, głośna, seksowna, dziwna, nieśmiała?

Taki opis chowamy do kieszeni spodni, przyjmując go jako jasną i jedyną prawdę o sobie. 

Szukasz piękna? Zwolnij jury, które zatrudniłaś do codziennej oceny siebie. Bo to za czym gonisz, jest tylko trendem. Modą. Ciekawostką. To, za co dziś walczysz na śmierć i życie, jutro okaże się przestarzałe i nieaktualne. A kiedy przedrzesz tą listę spisu norm i kanonów, zostaniesz Ty. 

Dokładnie taka, jaka jesteś dziś. Idealna w swojej nieperfekcyjności. Prawdziwa, szczera, żywa. 

Zostanie Twoje zmęczenie i blizny, trądzik i cellulit, krągłości i drugi podbródek, rozciągnięta skóra i znamiona … Zostanie radość i doświadczenia, Twoja wdzięczność i niepowtarzalność opowieści, zmarszczki szczęścia i płaczu, dotyk miłości i bliskości … Zobaczysz siebie, taką jaką jesteś. 

Najlepszą, ze wszystkich możliwych – jedyną. Nie szukaj więc bezbłędności – szukaj siebie. Nie doskonałości, ale człowieczeństwa. Moda na piękno jest ułudą i choć kusi – nie leży w zasięgu naszego doświadczenia. Jesteś ważniejsza niż odgórnie stworzone przykazania. Twoja opowieść, niesie blask, większy niż wszystkie definicje tego świata. Niech Twoją religią, stanie się po prostu autentyczność.

Marianna Gierszewska

About The Author