Mamo

11 stycznia, 2023

Nie wiem wszystkiego…
Uznając swoje miejsce – miejsce Twojego dziecka, pozwalam sobie zauważać i przyjmować, że tak naprawdę, wiem niewiele.
Niewiele o tym jakie to było dla Ciebie:
zobaczyć dwie kreski.
Czy byłaś wtedy sama?
Czy miałaś komu o tym powiedzieć?
Czy miałaś z kim dzielić radość?
A może, zamiast radości, przyszedł niepokój? Strach? Złość? Zawód?
Czy był przy Tobie mężczyzna, czy tylko jego odłamek?
A może wszystko zachowane było w pozorach?
Czy miałaś wtedy pracę? … a może właśnie drżałaś o jej utratę?
Jakie to było mamo?
Czy wolno się było ucieszyć?
Czy było na to miejsce, okoliczność, czas?
Byłaś głodna mamo, czy najedzona?
Najedzona partnerstwem, życiem, miłością, widzeniem?
Nie wiem mamo nic.
Choć czuje sobą wszystko.
Wiele lat myślałam, że zrobiłabym to za Ciebie lepiej.
Och, jak bardzo się myliłam.
Moja duma pozwalała mi myśleć, że wiem o czym mówię.
Nie wiem, mamo.
Tamten moment i wszystkie kolejne, prowadzące do rozwiązania znasz tylko Ty.
Tylko Ty wiesz co czułaś i jaki był koszt przeżytych 9 miesięcy ze mną pod sercem.
Nie będę mamo moralizować momentów i spraw, na które jestem zbyt mała…
Dziękuje, że się na mnie zgodziłaś.
Dziękuje, że powiedziałaś na mnie „tak”.
Pomimo…

Życie nie jest oczywistością, choć za takie je uznajemy.
Wiem, że nie musiałaś.
Wiem, że się wahałaś…
Całuje Twoje, coraz starsze dłonie mamo, dziękując za to, czego nigdy, w żadnym porządku nie mogłabym sobie dać sama.
Dziękuje mamo za życie.
Za życie, które popłynęło z Was.
A którym zostałam obdarowana Ja.
To dar, którego nie zmarnuje.
Na Twoją pamiątkę mamo.
Na Waszą…
Na pamiątkę wątpliwości…

Zrobię z nim coś pięknego.