maj 02

Mama/ wychować dziewczynkę – wychować chłopca

Jakże to różne i jak niejednolite.

Wychowaniem dziewczynek oprócz rodziców, zajmuje się także świat.
Wychowują wszechobecne ruchy i postawy: body positive, boss bitch, all natural, you do you…
Gdzie nie popatrzysz, z internetu wyskakują naturalne atrybuty kobiecości: kształty, krągłości, włosy. Widzimy blizny, widzimy choroby, widzimy moc, widzimy emocje.
Och… ile w tym wszystkim jest zgody!
Zgody na kobietę.
Silną, wątłą, mocną, kruchą.
Tak po prostu.

Co w zamian dostają młodzi mężczyźni?
Zgodę na płacz.
Tak… „chłopaki też płaczą” jest szczytem pomysłowości mediów w wychowaniu chłopców.

A wolno im w ogóle płakać?
Tak prawdziwie?
…Kiedy matka nad nim stoi wściekła na ojca?
Gardzi tym co z męskiego…
W pamięci trzyma historie kobiet, które na mężczyźnie się zawiodły. W pamięci trzyma historie kobiet, które zostały porzucone, zdradzone, opuszczone, okłamane.
I taka mama … nakłada tacie obiad.
Dyszy nad talerzem wściekła, bo ten nie pomaga.
Na dokładkę zmywa naczynia.
I to też robi sama…

„Do niczego te dziady. Wziąć se męża to wziąć se kłopot.”
Gdzie w tym ten chłopiec?

„Może wstaniesz… zrobisz coś? Oczu nie masz? Nie widzisz ile sama robię?” – mówi mama do taty.
Gdzie w tym ten chłopiec?

„A idź, zostaw mnie. Nie dotykaj.”
Gdzie w tym ten chłopiec?

Mama, która nie bierze od swojego mężczyzny jest wkurwiona.

I to jest o mamie prawda.
No i gdzie w tym ten chłopiec?
Ten, któremu „wolno płakać”…

Kobiece jest wściekłe, a za męskim tęskno.
Kto poprowadzi do świata, skoro mama mówi (lub myśli), że tata jest do niczego?
Kto nauczy być mężczyzną, skoro tata ma się niczego w domu nie tykać?

Wkurwiona mama uczy dziewczynkę jak być niezależną i hardą.
A co robi wkurwiona mama z chłopcem?
Gardzi nim.
Gardzi jego potrzebą taty, przystawiając go bez końca do metaforycznego cyca…
Dogląda go, chucha, dmucha, byleby tylko nie poszedł do tego zafajdanego męskiego…
Albo się odsuwa: drze się lub nie mówi nic, irytuje, szarpie, przesuwa, przepycha…

Dziewczynka z wkurwionej mamy – ta niezależna i harda – będzie w dorosłości dalej kastrować, będzie dominować, kontrolować i niszczyć „w imię”.
Może się też i rozstać, jako wyrównanie za mamę.
Albo nigdy do stałego partnerstwa nie wyjść, bo w sercu cichutko tli się głosik o tych fajtłapach, chujach – facetach.

Chłopiec z wkurwionej (lub niemo wkurwionej) mamy – będzie pił, bił, odsuwał się od kobiet… będzie zdradzał, będzie szukał, będzie milkł by za moment wrzasnąć. Ucieknie gdzie pieprz rośnie. Może w depresje, może w chorobę, może w samotność, może w gry, albo próżnię przy rodzinnym stole.
Jest ale go nie ma.
Mógłby ale nie ma jak.
Chciałby ale wszystko się rozpada jak domek z kart.

No to jak to jest z tym wychowaniem?
I czy MAMA widzi w tym swoją ważność?

„Mamo, pozwól mi proszę do taty.
Wyraź na niego zgodę.
Ułóż się z nim w sercu.
Wykonaj pracę.
Tylko tak będę mógł stać się mężczyzną.”

Zdarzyło Ci się przeczytać kiedyś artykuł o pięknie penisa?
O cipce przeczytałam wiele…

Zdarzyło Ci się przeczytać wywiad o ważności męskiej stabilności?
O emocjonalności kobiet widziałam nie raz…

Męskie.
W do-cenie-niu.
Nie jako oczywistość.
Ale jako zasób.
I kiedy kolektywnie przestaniemy je ścinać …
STANIE.
Bez pogardy.
A z szacunkiem – dla tego ile w-nosi.
Zdejmijmy wojenne okulary kobiet, które bały się otworzyć.
Ze strachu przed oprawcą.
Zdejmijmy okulary tych, które zostały SAME.
Dziś się to kończy.
Może się skończyć …

Każdy tu za siebie.


Sprawdź najbliższe terminy warsztatów grupowych


Lub zapisz się na warsztat indywidualny

About The Author