cze 06

Kiedy mąż po całym dniu wchodzi i mówi:

„ale jestem zmęczony”…
Co słyszysz?
„w niczym Ci nie pomogę, radź sobie sama”,
„nie mów do mnie”,
„nie interesuje mnie jak minął Twój dzień”…

Kiedy dziecko po powrocie ze szkoły mówi:
„wiesz mamo, odkryłem dziś, że naprawdę nie lubię matmy” …
Co słyszysz?
„nie będę się uczył”,
„nie mam zamiaru zdawać matury”
„od jutra ławka, zioło i browar” …

Kiedy żona mówi:
„Dobrze mi było samej na weekend” …
Co słyszysz?
„nie kocham Cię”,
„czas z Tobą to nuda”,
„bez Ciebie mi lepiej” …

Patrzymy na siebie.
Mówimy do siebie.
A często, nie słyszymy się wcale.
Żyjemy zamknięci w swoich ranach, w słowach drugiego szukając jedynie znanej już naszemu wnętrzu, melodii.

I tak w odmowie słyszymy odrzucenie.
W pytaniu, atak.
W emocjach drugiego, nieme błaganie o ratunek.

W wyjściu z pokoju widzimy porzucenie.
W nieodłożonym na miejsce talerzu widzimy niesprawiedliwość.
A w uśmiechu widzimy pogardę.

Co my sobie odtwarzamy?
I do potwierdzenia jakich własnych ran, zatrudniamy świat?
Wygodne to?
Słyszeć się, jednocześnie pozostając na siebie nawzajem głuchymi?

Żebym mogła usłyszeć Ciebie, siebie potrzebuję usłyszeć najpierw.
Siebie i wszystkie moje rany.
Dopiero wtedy – pozwolę sobie rozpoznawać i zauważać co mówię, co przyjmuje i z czym w tej relacji wychodzę.

Inaczej, możemy do końca życia trwać …
między słowami.


Sprawdź najbliższe terminy warsztatów grupowych


Lub zapisz się na warsztat indywidualny

About The Author