maj 16

„Ciesz się póki możesz”

A kto ucieszył się za szybko?
Kto ucieszył się i radość stracił?
Ile tam dzieci poronionych?
Ile tam strat?

Widuje takie kobiety na warsztatach.
Kobiety, które się boją rozsiąść w radości.
A jak się skończy…
A jak zabraknie…
A jak huknie wojna…
A jak zostanę sama…

Ile żałoby w tym sercu?
Pamięć o ilu kobietach?

Boję się roz-SIĄŚĆ przy radości,
więc stoję przy niej na baczność.
I tak zaczynam się męczyć.
Ta radość zaczyna mnie męczyć …
Torturuje mnie myśl, że to wszystko zaraz się skończy.
Wolę nie mieć.
Jak nie mam, mogę się martwić…
ale już spokojna.
Bo skoro nie mam, to niczego nie stracę.
Ulga.

„Mamo, babciu…
Tato, dziadku…
To dla Was ten brak.
Żeby nie stracić.”

Kiedy mam do wyboru:
radość i strach,
lub obojętność i spokój.
Co wybiorę…?

Tak.

A gdybym mogła stanąć do radości …
od nowa?
od początku?
Jakbym się w niej widziała?

Jaka by ta radość była, gdyby mogła być już tylko radością?
Tak jak żałoba ma prawo być żałobą.
Smutek, smutkiem.
Uśmiech, uśmiechem.
Łza, łzą.

Czy mogę wziąć radość, bez doklejonego do niej lęku?
Biorę … jak z promocji 2 w 1?
Za kogo to drugie?

Przyjąć radość ze zgodą,
a przyjąć radość z groźbą.
Jakie to różne.

Roz-SIADAM się przy radości.
Roz-SIADAM się w radości.
I jak mi tu?
Miękko? Kolorowo?
Czy moja radość jest żywa?
Czy moja radość jest martw-iąca?

Zatrzymaj się w tym.
Obejmij miłością.
Odetchnij.


Sprawdź najbliższe terminy warsztatów grupowych


Lub zapisz się na warsztat indywidualny

About The Author